Nadmiar małżeński :
Czego Ellen White nauczała o seksie w małżeństwie?
Strona nie jest przeznaczona dla dzieci
Autor:

Klemens Aleksandryjski był znaczącym wczesnochrześcijańskim teologiem, który pod wpływem filozofii stoickiej i platońskiej zaczął propagować restrykcyjną wizję ludzkiej seksualności. W swoich najważniejszych dziełach, zwłaszcza w „Pedagogu” ( 198 r. n.e.) i „Stromata” ( ok . 200 r. n.e.), potępiał poszukiwanie przyjemności w aktach seksualnych, nawet w małżeństwie. Dla Klemensa jedynym uprawnionym celem stosunków seksualnych w małżeństwie była prokreacja. Uważał, że każde odstępstwo od tego celu jest nadużyciem boskiej funkcji narządów płciowych. Opierając się na dominujących wówczas pogańskich ideach filozoficznych, Klemens uważał każdy akt seksualny, który nie ma na celu prokreacji, za „sprzeczny z naturą”.
Pogańsko zakorzeniona filozofia Klemensa stopniowo zaczęła przenikać do Kościoła. Innym wczesnym chrześcijańskim autorytetem, który przyjął antyseksualną perspektywę, był święty Augustyn (354–430 n.e.). Zanim Augustyn został chrześcijaninem, wyznawał manicheizm, który głosił, że wszelka przyjemność fizyczna jest zepsuta. Nawet po nawróceniu Augustyn pozostał wierny swojemu dawnemu przekonaniu, że pożądanie seksualne jest skażone grzechem, nawet w małżeństwie. Uważał, że seks małżeński jest wolny od grzechu tylko wtedy, gdy służy wyłącznie prokreacji.1
Położyło to podwaliny pod wieki surowszych i bardziej negatywnych nauk na temat seksu. W VI wieku papież Grzegorz Wielki (ok. 540–604) wprowadził dalsze ograniczenia. Nauczał, że pary małżeńskie nie powinny uprawiać seksu w niedziele, w okresie Wielkiego Postu ani w tygodniach poprzedzających ważne święta, takie jak Boże Narodzenie2. Te zasady, razem wzięte, dawały ponad 100 dni w roku, w których seks był uważany za niedozwolony dla par małżeńskich.
Ostatecznie Kościół oficjalnie przyjął praktykę nakazującą kapłanom zachowanie celibatu. Choć nie było to powszechnie egzekwowane we wczesnych wiekach, stało się prawem kościelnym w XII wieku, częściowo w przekonaniu, że osoby powstrzymujące się od współżycia seksualnego są bardziej czyste duchowo.3
Prawdopodobnie najbardziej wpływowym teologiem, który ukształtował długoterminową etykę seksualną Kościoła, był Tomasz z Akwinu (1225–1274). Tomasz z Akwinu nauczał, że jedynym moralnym celem seksu jest rodzenie dzieci. Każda inna aktywność seksualna – nawet między mężem a żoną – była uważana za grzeszną, jeśli była podejmowana wyłącznie dla przyjemności. 4 Potępiał również masturbację, seks oralny i wszelkie formy ekspresji seksualnej, które nie prowadzą do prokreacji. Jego poglądy wywarły głęboki wpływ i ukształtowały nauczanie Kościoła przez wieki.
Wreszcie, Sobór Trydencki (1545–1563) mocno podkreślił, że prokreacja jest głównym celem aktywności seksualnej w małżeństwie. Stanowisko to rzuciło cień na seks małżeński dla przyjemności w Kościele katolickim .
Reformacja protestancka zmienia błędne poglądy na temat nadmiaru małżeńskiego

Jedną z głównych zmian w okresie reformacji protestanckiej było odrodzenie pozytywnego i biblijnego spojrzenia na małżeństwo i seksualność. Reformatorzy, tacy jak Marcin Luter i Jan Kalwin, kwestionowali nauki Kościoła katolickiego, które traktowały seks jako coś wstydliwego i z natury grzesznego. Luter poślubił byłą zakonnicę, Katarzynę von Bora, w 1525 roku, składając śmiałą deklarację, że małżeństwo, w tym intymność seksualna, jest nie tylko akceptowalne, ale i dobre. Luter postrzegał małżeństwo jako dar od Boga i uważał jedność seksualną w małżeństwie za zdrową, a nawet świętą, część życia. 6
Reformatorzy sięgnęli do Pisma Świętego, zwłaszcza Biblii hebrajskiej (Starego Testamentu), która celebruje miłość małżeńską i intymność. Nauczali biblijnego poglądu, że seks w małżeństwie służy nie tylko prokreacji, ale także wzajemnej radości, pocieszeniu i miłości między małżonkami. Zdecydowanie odrzucali pogląd, że seks w małżeństwie jest brudny lub haniebny. Stanowiło to radykalne odejście od nauk Augustyna i Tomasza z Akwinu, którzy kładli nacisk na powściągliwość i postrzegali pożądanie seksualne jako z natury niebezpieczne, nawet w małżeństwie.
Protestanci generalnie zrezygnowali również z niektórych bardziej radykalnych ograniczeń narzuconych przez średniowieczny Kościół, takich jak zakaz seksu w określonych dniach i porach roku. Podobnie, położyli kres katolickiej tradycji mikromanagementu zachowań seksualnych w małżeństwie. Reformacja pomogła uwolnić się od wielowiekowego poczucia winy i podejrzeń związanych z intymnością małżeńską. Na nowo zdefiniowali seksualność nie jako zagrożenie dla świętości, ale jako część porządku Bożego.
Ellen White cofa postęp reformacji protestanckiej w kwestii seksu małżeńskiego

Ellen G. White, prorokini Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego, odwróciła reformację protestancką, ponownie wprowadzając do swojej sekty neopogańskie, antyseksualne postawy. Nauczała swoich wyznawców, że zaspokajanie pragnień i namiętności seksualnych w małżeństwie jest moralnie poniżające i szkodliwe fizycznie.
Jej antyreformacyjne poglądy silnie przypominały katolicyzm przedreformacyjny, z jego podejrzliwością wobec aktywności seksualnej poza prokreacją. Nauczała, że częsty seks w małżeństwie osłabia siły witalne, uszkadza układ nerwowy i może powodować choroby psychiczne i fizyczne. Często ostrzegała przed normalnymi ludzkimi pragnieniami seksualnymi, nazywając je zwierzęcymi namiętnościami lub skłonnościami . Biła na alarm przed masturbacją i ostrzegała pary przed częstotliwością stosunków seksualnych w małżeństwie. Na przykład w 1888 roku napisała:
Zwierzęce namiętności , pielęgnowane i oddawane, stają się w tym wieku niezwykle silne, a nieopisane zło w życiu małżeńskim jest tego pewnym rezultatem . Zamiast rozwijającego się umysłu, który ma władzę nad wszystkim, zwierzęce skłonności panują nad wyższymi i szlachetniejszymi mocami, dopóki nie zostaną im podporządkowane . Jaki jest rezultat? Delikatne organy kobiet ulegają zniszczeniu i chorobom ; rodzenie dzieci nie jest już bezpieczne; przywileje seksualne są nadużywane. Mężczyźni deprawują swoje ciała , a żona staje się łożem ich nieokiełznanych, podłych żądz, aż w końcu tracą bojaźń Bożą przed oczami. Oddawanie się popędom, które poniżają zarówno ciało, jak i duszę, jest porządkiem życia małżeńskiego , a jaki jest tego pewny rezultat? Najstraszniejsze , bolesne choroby spadają na kobiety, a przekleństwo Boga ciąży na mężczyznach i kobietach w odrażających chorobach … 7
W ten sposób pani White nauczała, że gdy małżonkowie oddają się współżyciu, przynosi to straszne choroby, zepsucie, degradację ciała i duszy oraz przekleństwo Boga!
Ellen White wprowadziła myślenie eugeniczne (wiarę w genetyczny związek między „niemoralnym” seksem a „zdegenerowanym” potomstwem) i głęboko zakorzeniony wstyd jako centralny element etyki seksualnej. Ostrzegała pary małżeńskie, że jeśli oddają się swoim namiętnym pragnieniom, a w wyniku tego narodzi się dziecko, jego charakter moralny ulegnie zniszczeniu.
Niech mąż i żona w swoich stosunkach małżeńskich… rozważą cenę każdego oddawania się nieumiarkowaniu i zmysłowości. Te oddawanie się nie wzmaga miłości, nie uszlachetnia i nie podnosi na duchu. Ci, którzy oddają się zwierzęcym namiętnościom i zaspokajają pożądanie, z pewnością przekażą swojemu potomstwu poniżające praktyki, ohydę własnego fizycznego i moralnego skalania … Wiele zależy od rodziców. Od nich zależy, czy sprowadzą na świat dzieci, które okażą się błogosławieństwem, czy przekleństwem . 8
Dlatego rodzice, nawet decydując się na prokreację, muszą starać się nie mieć podczas niej żadnych zmysłowych i pożądliwych myśli, w przeciwnym razie będą przeklinać świat swoim obrzydliwym, moralnie i fizycznie zepsutym potomstwem!
Podobnie jak u Augustyna przed nią, teologia seksualności White’a była zakorzeniona w lęku, poczuciu winy i nieufności wobec ciała, a nie w radosnej afirmacji Bożego stworzenia. To odmieniło wyzwalającą teologię protestanckich reformatorów, cofając jej sektę o kilka wieków w kierunku mentalności niewiele różniącej się od tej panującej w Kościele katolickim.
Seks pozbawia Cię sił witalnych?
Aby zrozumieć, czego Ellen White nauczała o „nadmiarze małżeńskim”, należy najpierw zrozumieć XIX-wieczną koncepcję siły witalnej . Ronald Numbers wyjaśnia, jak rzekomo działała siła witalna:
Według pioniera adwentyzmu Johna Loughborough, siła życiowa to „moc włożona w ludzkie ciało w chwili narodzin, która pozwala mu, w sprzyjających okolicznościach, dożyć pewnego wieku”. Ponieważ początkowy potencjał był ograniczony, a każdy akt seksualny zużywał nieodnawialną ilość energii, osoby pragnące długiego życia powinny ograniczyć swoją aktywność seksualną do minimum .
Pani White najprawdopodobniej zdobyła wiedzę na temat siły witalnej od innych popularnych reformatorów zdrowia swoich czasów, takich jak Horace Mann, którego pisma na temat siły witalnej są bardzo podobne do jej własnych:
| Ellen White, 1876 | Horace Mann, 1853 |
|---|---|
| Człowiek wyszedł z ręki Boga doskonały pod każdym względem umysłu i ciała ; w doskonałej kondycji, a zatem w doskonałym zdrowiu. Potrzeba było ponad dwóch tysięcy lat folgowania apetytom i pożądliwym namiętnościom, aby stworzyć w ludzkim organizmie taki stan rzeczy, który osłabiłby siłę życiową . 10 | Człowiek wyszedł spod ręki Boga, będąc tak doskonałym w swoich narządach cielesnych ... tak naładowanym siłą życiową , że trzeba było ponad dwóch tysięcy lat połączonych obrzydliwości apetytu i ignorancji... aby wyczerpać jego energię elektryczną i uczynić go podatnym na choroby. 11 |

Popularni wykładowcy medycyny, tacy jak pastor Sylvester Graham, frenolog OS Fowler, lekarze James Caleb Jackson i R.T. Trall oraz lekarz adwentystów dnia siódmego John Harvey Kellogg, nauczali, że ludzie posiadają zapas „siły witalnej”, który został w nich zgromadzony w chwili narodzin. Tej energii życiowej nie da się uzupełnić. Jeśli chodzi o wyczerpywanie siły życiowej, akt seksualny był powszechnie uważany za akt o największym „wydatku energii nerwowej” 12 .
Graham uważał, że oddawanie się przyjemnościom zmysłowym, w tym nadmiernej aktywności seksualnej, może prowadzić do fizycznej i moralnej degeneracji. Według reformatorów, wyczerpanie energii życiowej prowadziło do różnych chorób, które ostatecznie prowadziły do przedwczesnej śmierci. Aby zachować tę energię życiową, zalecali parom jak najrzadsze współżycie. Zalecali unikanie nadmiernej aktywności małżeńskiej i masturbacji .
Dr Jackson , od którego pani White otrzymała „przesłanie zdrowotne”, ostrzegał w 1862 roku, że „nadmiar seksualny” może wyczerpać „energię życiową”, prowadząc do chorób. 13 Uważał, że akt seksualny obciąża „układ nerwowy”, narażając rodziców na „nadzwyczajny wydatek siły”, który „można usprawiedliwić” tylko wtedy, gdy rodzice starają się o potomstwo. 14
Lekarz E.P. Miller również uważał aktywność seksualną za szczególnie wyczerpującą siłę życiową. W swojej książce „Abuses of the Sexual Function” , znajdującej się w bibliotece Ellen G. White, Miller poświęcił rozdział zagrożeniom związanym z nadużyciami małżeńskimi. Poglądy Millera są uderzająco zbliżone do wypowiedzi White, takich jak jej stwierdzenie z 1897 roku, że dzieci poczęte podczas namiętnego stosunku dziedziczą tę skłonność. Podobnie nauczał, że rodzice angażujący się w „seksualne rozpusty” będą płodzić dzieci o „karłowatych, zdeformowanych i chorych ciałach oraz osłabionych, zrujnowanych umysłach”, a potomstwo poczęte z wzajemnego pożądania odziedziczy rzekome zepsucie rodziców. 15
Ellen White przyjęła doktrynę siły witalnej i często powtarzała ją w swoich pismach. Na przykład:
Bóg obdarzył nas pewną ilością siły życiowej ... Jeśli starannie dbamy o tę siłę życiową i utrzymujemy delikatny mechanizm ciała w porządku, rezultatem jest zdrowie; jeśli jednak siła życiowa wyczerpie się zbyt szybko, układ nerwowy pożycza energię do bieżącego wykorzystania ze swoich zasobów siły, a gdy uszkodzony zostanie jeden organ, wszystkie zostają dotknięte. 16
Powściągliwość
W XIX wieku wielu reformatorów zdrowia uważało „wstrzemięźliwość” seksualną za cnotę. Polegała ona na całkowitym powstrzymaniu się od stosunków seksualnych lub zachowaniu umiaru w stosunkach seksualnych. Na przykład Orson Fowler wskazywał na świat zwierząt jako na dowód, że jednostka powinna praktykować „wstrzemięźliwość, z wyjątkiem rozmnażania”. 17

Kellogg, którego Ellen White pieszczotliwie nazywała „lekarzem Pana”, ostrzegał również przed masturbacją i nadużyciami małżeńskimi, wierząc, że aktywność seksualna wyczerpuje witalne siły organizmu. W swoich pismach Kellogg podkreślał wagę wstrzemięźliwości seksualnej – całkowitego powstrzymania się od rozkoszowania się seksem w każdych okolicznościach – promując środki mające na celu tłumienie pożądania seksualnego i podniecenia, takie jak mdła, wegetariańska dieta bez alkoholu, przypraw, kawy i herbaty.
W purytańskiej epoce XIX wieku ideał kobiety duchowej przejawiał niewielkie zainteresowanie seksualnością. W 1871 roku niemiecki neurolog Richard von Krafft-Ebing stwierdził: „Kobieta, jeśli jest fizycznie i psychicznie prawidłowa oraz odpowiednio wykształcona, ma niewiele pragnień zmysłowych”. Kellogg najwyraźniej się z tym zgadzał, pisząc:
Powinienem powiedzieć, że większość kobiet, na szczęście dla nich samych, nie ma większych problemów z żadnymi doznaniami seksualnymi. ... Najlepsze matki, żony i gospodynie domowe wiedzą niewiele lub nic o seksualnych rozkoszach. Miłość do domu, dzieci i obowiązków domowych to jedyne namiętności, jakie odczuwają. Zasadniczo skromna kobieta rzadko pragnie jakiejkolwiek satysfakcji seksualnej dla siebie. 18
Jako przykład wstrzemięźliwości seksualnej podał fakt, że nie uprawiał seksu z własną żoną. W 1877 roku napisał:
Akt rozrodczy jest najbardziej wyczerpującym ze wszystkich aktów życiowych. 19
Pani White ostrzegała przed nadmiernym pożyciem małżeńskim
W swoich stu tysiącach stron pism siostra White ani razu nie wypowiedziała się pozytywnie na temat seksu. Dla niej seks był czynnością cielesną, która wysysała z ciała siły witalne. Poniżej pani White ostrzega, że Bóg pociągnie małżonków do odpowiedzialności za wydatkowanie energii życiowej:
Bóg wymaga od nich, aby kontrolowali swoje życie małżeńskie i unikali wszelkich nadużyć. Jednak niewielu uważa panowanie nad swoimi namiętnościami za religijny obowiązek. Związali się w małżeństwie z obiektem swojego wyboru i dlatego uważają, że małżeństwo uświęca oddawanie się niższym namiętnościom. Nawet mężczyźni i kobiety deklarujący pobożność dają upust swoim pożądliwym namiętnościom i nie myślą o tym, Bóg pociąga ich do odpowiedzialności za marnowanie energii życiowej, co osłabia ich więź z życiem i wyniszcza cały organizm.
Mężczyźni i kobiety marnotrawią siłę mózgu, gdyż są zmuszani do nienaturalnego działania w celu zaspokojenia niskich namiętności. A ten odrażający potwór, niska, niska namiętność, przyjmuje delikatne imię miłości. 20
Pani White nauczała, że nadmiar seksu niszczy życie duchowe osoby wierzącej:
Nadmierne nadużywanie seksu skutecznie zniszczy zamiłowanie do praktyk religijnych, pozbawi mózg substancji potrzebnych do odżywienia organizmu i najskuteczniej wyczerpie jego siły witalne . Żadna kobieta nie powinna pomagać mężowi w tym dziele samozniszczenia. 21

Pani White wezwała żony do powstrzymywania pożądań swoich mężów, ostrzegając je, że w dniu sądu zostaną pociągnięte do odpowiedzialności za „nadmierne seksualne” zachowanie:
To nie czysta, święta miłość skłania żonę do zaspokajania zwierzęcych skłonności męża kosztem zdrowia i życia. Jeśli posiada prawdziwą miłość i mądrość, będzie starała się odwrócić jego umysł od zaspokajania pożądliwych namiętności ku wzniosłym i duchowym tematom, rozmyślając nad interesującymi zagadnieniami duchowymi. Konieczne może być pokorne i czule namawianie, nawet z ryzykiem jego niezadowolenia, by nie poniżała swego ciała, ulegając seksualnej ekscesywności . ... Siła wpływu może być wielka, by poprowadzić umysł ku wzniosłym i szlachetnym tematom, ponad niskie, zmysłowe rozkosze, których naturalnie poszukuje serce nieodnowione łaską. Jeśli żona czuje, że aby zadowolić męża, musi zniżyć się do jego standardu, gdy zwierzęca namiętność jest główną podstawą jego miłości i kontroluje jego czyny, nie podoba się Bogu; gdyż nie wywiera uświęcającego wpływu na męża. Jeśli czuje, że musi poddać się jego zwierzęcym namiętnościom bez słowa sprzeciwu, nie rozumie swojego obowiązku wobec niego ani wobec Boga.
Niech chrześcijańska żona powstrzymuje się słowem i czynem od pobudzania zwierzęcych namiętności swego męża . 22
Napisała, że modlący się mężczyźni, którzy dopuścili się strasznego grzechu małżeńskiego nadmiaru, nie pójdą do nieba:
Wielu rzekomych chrześcijan cierpi na paraliż nerwów i mózgu z powodu nieumiarkowania w tym kierunku [nadużycia małżeńskiego]. Zgnilizna jest w kościach i szpiku wielu z tych, którzy uchodzą za dobrych ludzi, modlą się i płaczą, i zajmują wysokie stanowiska, ale których splugawione ciała nigdy nie przekroczą bram niebiańskiego miasta . 23
Wyobraź sobie przytłaczający ciężar strachu, który spadł na zwolenników pani White po przeczytaniu tak przerażających ostrzeżeń. Małżeńskie łoże, przeznaczone do niewinnej przyjemności i bliskości, przekształciło się w miejsce potencjalnego zagrożenia, a każdy akt intymności niósł ze sobą groźbę utraty witalnej siły życiowej. Związane oświadczeniami pani White, niezliczone pary adwentystów dnia dzisiejszego prawdopodobnie żyły w narzuconym sobie reżimie ograniczeń seksualnych, tragicznie tracąc niewinne radości, które Bóg przeznaczył dla ich związku. Zamiast tego, cień strachu i lęku przyćmił sam wyraz miłości, którą Stwórca tak hojnie im ofiarował.
E. White zaprzecza Biblii
Pani White zachęcała żonę adwentystę do powstrzymywania się od wszystkiego, co mogłoby podniecić jej męża. Nakazano jej odrzucać zaloty męża za pomocą manipulacji, na przykład poprzez odwracanie jego uwagi od tematów duchowych. Jeśli to zawiedzie, musi ustnie odrzucić zaloty męża, aby wypełnić swój obowiązek wobec męża i Boga. Innymi słowy, pani White przekręca Słowo Boże, aby powiedzieć coś przeciwnego do tego, co w rzeczywistości mówi. Twierdzi, że żona wypełnia „swój obowiązek”, stosując manipulację, aby uniknąć pożądania seksualnego męża lub całkowicie odrzucając jego zaloty. Tymczasem Biblia mówi:
Mąż powinien wypełniać swoje obowiązki małżeńskie względem żony, podobnie jak żona względem męża. Żona nie ma władzy nad swoim ciałem, lecz oddaje je mężowi . Podobnie i mąż nie ma władzy nad swoim ciałem, lecz oddaje je żonie. Nie pozbawiajcie się wzajemnie współżycia, chyba że za obopólną zgodą i na pewien czas, aby oddać się modlitwie. Potem znów bądźcie razem, aby was szatan nie kusił z powodu waszego braku opanowania (1 Kor 7,3-5).
Paweł, pisząc słowa natchnione przez Ducha, nie wspomina o wyczerpaniu „energii życiowej” jako o uzasadnionym powodzie unikania seksu. Z pewnością, gdyby seks był niebezpieczny dla życia duchowego, Paweł ostrzegałby pary przed „nadmiernym seksem”. Nikt nie był bardziej zainteresowany ochroną życia duchowego niż Paweł. Jednak Paweł mówi coś zupełnie przeciwnego niż Ellen White. Paweł mówi, że żona musi ustąpić mężowi, aby wypełnić swój obowiązek małżeński. Ellen White twierdzi, że żona nie powinna ustąpić mężowi, aby wypełnić swój obowiązek. Oboje nie mogą mieć racji! Albo Biblia jest prawdziwa, a Ellen White jest fałszywą nauczycielką, albo Biblia jest fałszywa. Która z tych opcji jest prawdziwa?
Czy powstrzymywanie się od seksu wzmacnia duchowość?
Nauczanie Ellen White sugeruje, że powstrzymywanie się od seksu małżeńskiego sprzyja świętości, ale rzeczywistość często jest odwrotna. Tłumienie naturalnych pragnień seksualnych wobec współmałżonka przez dłuższy czas może nasilić pożądanie, zwiększając podatność na pokusy. Paweł natomiast opowiada się za regularną intymnością seksualną w małżeństwie jako zabezpieczeniem przed szatanem. Dopuszcza abstynencję jedynie na krótkie okresy poświęcone modlitwie. Stoi to w jaskrawej sprzeczności z modelem White, który zakłada małżeństwo, w którym żony rutynowo powstrzymują się od intymności, aby zachować „siłę życiową” i kontrolować „ zwierzęce namiętności ”.
Jak częste jest „nadmierne”?
Chociaż zwolennicy Ellen White często pomijają jej sprzeczności biblijne i jej poparcie dla pseudonaukowej doktryny „siły witalnej”, często opierają swoją obronę na niejednoznaczności jej terminu „nadmiar”. Czy rzeczywiście jest on tak niejednoznaczny, jak twierdzą? Aby w pełni zrozumieć jej koncepcję „nadmiaru”, należy przeanalizować, w jaki sposób termin „nadmiar małżeński” był używany przez współczesnych reformatorów zdrowia, którzy wywarli znaczący wpływ na jej nauki zdrowotne.
- Sylvester Graham opowiadał się za abstynencją seksualną z wyjątkiem prokreacji, postrzegając celibat jako sprzyjający zdrowiu fizycznemu i duchowemu. W 1834 roku zezwolił na maksymalnie jeden stosunek w miesiącu . 24
- Frenolog OS Fowler uważał akt seksualny za „ogromne obciążenie witalne”, które pary muszą „odbywać rzadko”, w przeciwnym razie wyczerpią swoje siły witalne. Osobiście preferował seks wyłącznie w celu prokreacji. Stwierdził, że „ oddawanie się, nawet w małżeństwie, tak często, jak kwadry księżyca, jest stopniowym, ale skutecznym zniszczeniem zarówno duszy, jak i ciała ” . 25 Ponieważ kwadry księżyca występują co siedem i pół dnia, Fowler twierdził, że uprawianie seksu z częstotliwością raz w tygodniu jest zbyt częste! Podobno te wysokie częstotliwości niszczą ciało!
- Jackson uważał, że jeśli ktoś uprawia seks „dwa razy w tygodniu, a nawet raz w tygodniu”, może to osłabić jego siły witalne i wywołać „chorobę”. 26
- William Alcott uważał, że miesięczne chodzenie jest rozsądną częstotliwością, ale uważał, że chodzenie częściej niż dwa razy w tygodniu w przypadku osoby aktywnej lub częściej niż raz w miesiącu w przypadku osoby prowadzącej siedzący tryb życia może być szkodliwe dla zdrowia. 27
- Kellogg zdawał się zgadzać z Grahamem, sugerując, aby partnerzy małżeńscy „ograniczyli swoje pobłażliwość do liczby miesięcy w roku”. 28
Kellogg uważał, że codzienny seks jest niebezpieczny dla obojga partnerów:
Inny przypadek, który obserwowaliśmy, to ten, w którym pacjent, mężczyzna, przyznał się do oddawania się nałogom każdej nocy przez dwadzieścia lat. Nie dziwiło nas, że w wieku czterdziestu lat był kompletnym wrakiem fizycznym. 29
Wydaje się, że państwo White zgadzali się z częstotliwością Fowlera, ponieważ przedrukowali jego rady w rozszerzonej wersji książki pani White z 1864 r. o masturbacji , Appeal to Mothers , która została wznowiona w 1870 r. pod tytułem Solemn Appeal Relative to Solitary Vice, and the Abuses and Excesses of the Marriage Relation .
Badania naukowe wykazały, że większość par małżeńskich uprawia seks od 1 do 5 razy w tygodniu . Jest to znacznie więcej niż zalecana częstotliwość w przypadku Solemn Appeal .
Nauka dowodzi, że E. White się myliła
Wbrew zeznaniom pani White, badania naukowe wykazały, że mężczyźni i kobiety, którzy uprawiają seks częściej, żyją zazwyczaj dłużej niż ci, którzy uprawiają seks rzadziej. Według dr. Michaela Roizena i dr. Mehmeta Oza:
Mężczyźni uprawiający seks trzy razy w tygodniu mogą zmniejszyć ryzyko zawału serca i udaru mózgu o 50 procent... 30
| 10 sposobów, w jaki seks poprawia zdrowie 31 |
|---|
1. Poprawia zdrowie i poczucie szczęścia — osoby aktywne seksualnie rzadziej korzystają ze zwolnień lekarskich, są bardziej towarzyskie i cieszą się życiem. Do takich wniosków doszedł dr Ted McIlvenna z Instytutu Zaawansowanych Studiów nad Seksualnością Człowieka w San Francisco, który przeprowadził badanie życia seksualnego 90 000 dorosłych Amerykanów. 2. Reguluje gospodarkę hormonalną — Kobiety, które współżyją co najmniej raz w tygodniu, mają większe szanse na normalny cykl menstruacyjny niż kobiety żyjące w celibacie lub stosujące zasadę „albo jedz, albo głoduj”. Odkrycie to opiera się na badaniach przeprowadzonych przez dr Winnifreda Cutlera, specjalistę endokrynologii behawioralnej i dyrektora Instytutu Athena w Pensylwanii. 3. Zwiększa poziom estrogenu — Badania dr Cutler, która poprosiła kilkaset studentek o prowadzenie rejestrów swoich cykli menstruacyjnych i zachowań seksualnych, wykazały również, że kobiety, które regularnie, co tydzień uprawiały seks z mężczyzną, miały znacznie wyższy poziom estrogenu we krwi niż kobiety, które uprawiały seks sporadycznie lub wcale. Korzyści płynące z estrogenu to: zdrowy układ sercowo-naczyniowy, niższy poziom złego cholesterolu, wyższy poziom dobrego cholesterolu, większa gęstość kości i jędrność skóry. 4. Spala kalorie — co najmniej 4,2 kalorii na minutę; w porównaniu do czterech kalorii na minutę podczas gry w tenisa u przeciętnej kobiety ważącej 54 kg. Taką ocenę podał profesor położnictwa i ginekologii z Medical College of Wisconsin, dr Alfred Franger. 5. Wzmacnia mięśnie miednicy — Martica K. Heaner, amerykańska ekspertka ds. fitnessu, uważa, że seks działa podobnie jak ćwiczenia mięśni Kegla – tonizuje i wzmacnia mięśnie dna miednicy. Mięśnie te odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu prawidłowej postawy, prostych pleców i płaskich mięśni brzucha. 6. Łagodzi bóle menstruacyjne — Orgazmy mogą również pomóc złagodzić bóle menstruacyjne, które są wynikiem nadwrażliwości błony śluzowej macicy na substancję przypominającą hormon, prostaglandynę. 7. Wzmacnia układ odpornościowy — Orgazmy stymulują komórki zwalczające infekcje o 20%, twierdzi ginekolog dr Dudley Chapman. Orgazm zwiększa poziom limfocytów T3 i T4 – rodzaju białych krwinek produkujących przeciwciała. Psychologowie z Uniwersytetu Wilkes w Pensylwanii odkryli, że studenci, którzy regularnie uprawiali seks, mieli o jedną trzecią wyższy poziom IgA (immunoglobuliny A – przeciwciała wzmacniającego układ odpornościowy). 8. Zmniejsza stres — Instytut Zaawansowanych Studiów nad Ludzką Seksualnością odkrył, że osoby, które mają udane życie seksualne, są mniej lękliwe, agresywne i wrogie. 9. Łagodzi ból — badania przeprowadzone przez naukowców Beverly Whipple i Barry’ego Komisaruka z Rutgers University w stanie New Jersey wykazały, że kobiety cierpiące na takie schorzenia, jak zapalenie stawów czy uraz kręgosłupa szyjnego, mają wyższy próg bólu dzięki regularnym orgazmom. 10. Czy można wyleczyć bóle głowy — badanie przeprowadzone przez South Illinois School of Medicine na 52 osobach cierpiących na migrenę wykazało, że 16 z nich odczuło znaczną ulgę po orgazmie, a u kolejnych ośmiu bóle głowy całkowicie ustąpiły. |
Badanie Caerphilly z Wielkiej Brytanii sugeruje, że mężczyźni, którzy utrzymują stosunki intymne częściej niż raz w tygodniu, mają niższy wskaźnik śmiertelności. Po przeanalizowaniu wskaźników śmiertelności prawie 1000 mężczyzn w wieku od 45 do 59 lat, naukowcy doszli do wniosku, że mężczyźni, którzy uprawiają więcej seksu, wydają się żyć dłużej. Według badania, regularne stosunki małżeńskie zmniejszają ryzyko zgonu o około połowę.
Analiza ta była częścią długoterminowego badania chorób przewlekłych, w którym naukowcy oceniali występowanie chorób serca u uczestników, a także pytali ich, jak często utrzymywali stosunki małżeńskie. Dziesięć lat później liczba zgonów została skorelowana z deklarowaną częstotliwością stosunków seksualnych. Mężczyźni, którzy deklarowali, że uprawiali seks dwa razy w tygodniu, mieli o połowę mniejsze ryzyko zgonu niż ci, którzy deklarowali, że uprawiali seks raz w miesiącu . Inne badania naukowe potwierdziły te badania. 32
Pani White była szczególnie zaniepokojona faktem, że nadmierna aktywność seksualna pozbawia kobiety sił witalnych, ale naukowcy z Uniwersytetu Walden przeanalizowali dane 14 542 dorosłych Amerykanów i odkryli, że kobiety, które uprawiały seks rzadko (rzadziej niż raz w tygodniu), miały „trzykrotnie wyższą ogólną śmiertelność”. 33 W innym badaniu stwierdzono, że „zmniejszona aktywność seksualna wiązała się z niekorzystnymi skutkami zdrowotnymi zarówno u mężczyzn, jak i u kobiet”. 34 W innym badaniu wykazano związek między zwiększoną częstotliwością kontaktów seksualnych a spadkiem wszystkich wskaźników śmiertelności. 35
Podsumowując, nie ma wiarygodnych dowodów naukowych na poparcie tezy, że normalna, dobrowolna aktywność seksualna w małżeństwie prowadzi do fizycznego lub psychicznego rozkładu. Chociaż zdrowie seksualne wymaga odpowiedzialności, sam akt intymności nie jest szkodliwy. Współczesna medycyna przypisuje choroby przyczynom biologicznym i środowiskowym, a nie karze boskiej lub „nadmiernej” aktywności między małżonkami. Tezy Ellen White dotyczące seksu małżeńskiego odzwierciedlają przestarzały i naukowo nieuzasadniony moralizm, a nie medyczną prawdę. Jej poglądy patologizują normalne ludzkie pożądanie i promują strach, poczucie winy i dezinformację. Zdrowy, biblijny pogląd na seksualność afirmuje miłość, zaufanie i wzajemną troskę, a nie wstyd i przesądy.
Pani White preferowała celibat
Biorąc pod uwagę przekonanie Ellen White, że intymne stosunki małżeńskie rozbudzają „podłe namiętności”, jej poparcie dla celibatu, zwłaszcza wśród pracowników kościelnych, jest zrozumiałe. Prawdopodobnie argumentowała, że takie stosunki nie tylko rozpalą te „podłe namiętności”, ale że wynikające z nich dzieci odciągną pracowników kościelnych od ich misji religijnej. W 1895 roku pani White napisała:
Nadszedł czas, kiedy sterylne warunki nie są najgorszymi warunkami, w jakich można się znaleźć. 36
Kiedy pewnej parze misjonarzy urodziły się dzieci, pani White ostro ich skrytykowała, pisząc:
Pokazano mi, że brat i siostra Van Horn odstąpili od Bożej rady, sprowadzając na świat dzieci. Bóg wymagał od nich wszystkiego, co było w Jego dziele, i oboje mogliby dokonać dobrego dzieła dla Pana, ale wróg się pojawił i jego rada została posłuszna, a sprawa Boża została pozbawiona należnej jej uwagi… Nadszedł czas, gdy w pewnym sensie ci, którzy mają żony, będą, jakby ich nie mieli . 37
W innym liście napisała o innej parze misjonarzy:
O ileż większy wpływ mieliby oboje, gdyby się nie pobrali, ale oboje poświęcili swoje zainteresowania sprawie Bożej; a po ślubie o ileż lepiej byłoby dla nich, gdyby dokładnie rozważyli sytuację i zdecydowali, że Bóg powinien mieć całą moc, jaką im dał, w dziele zbawienia dusz. 38
Pani White, przekonana o rychłym powrocie Chrystusa, ostrzegała, że dzieci wkrótce zostaną odebrane rodzicom przez śmierć. Najwyraźniej to kolejny powód, by nie zawierać związków małżeńskich:
Rodzice poświęcają im niewiele uwagi, a w niedalekiej przyszłości śmierć ich zabierze . Biada tym, które są brzemienne i karmią piersią w tych dniach. Gdyby nasi pracownicy szli blisko Boga, uważaliby, że sprowadzenie dziecka na świat nie jest powodem do radości . Błogosławieństwo jest wypowiedziane nad eunuchami, którzy przestrzegają szabatu Pańskiego. 39
Później, nawet Ellen White zdała sobie sprawę, że jej postawa pro-celibaty jest problematyczna i najwyraźniej się od niej odsunęła. W prywatnym liście do A.T. Jonesa z 1894 roku, pani White pisze o kilku młodych, niezamężnych „oddanych pracownikach”, którzy próbowali żyć „bez pobudzania swoich cielesnych popędów” i zostali „pokonani”, co doprowadziło do tego, że kilka par musiało się spieszyć ze ślubem. 40
Czy rodzice uprawiający seks poniżają swoje dzieci?
Jak wspomniano wcześniej, pani White przestrzegała, że ci, którzy oddają się seksowi, będą przeklinać swoje dzieci:
Te pobłażliwości nie wzmagają miłości , nie uszlachetniają i nie podnoszą na duchu. Ci, którzy oddają się zwierzęcym namiętnościom i zaspokajają pożądanie, z pewnością przekażą swojemu potomstwu poniżające praktyki, ohydę własnego fizycznego i moralnego skalania. ... Od nich zależy, czy sprowadzą na świat dzieci, które okażą się błogosławieństwem, czy przekleństwem. 41
Nie ma dowodów naukowych na to, że cechy moralne lub wybory behawioralne, takie jak „pożądanie”, mogą być biologicznie nacechowane u dzieci poprzez poczęcie. Nawyki behawioralne i wybory moralne kształtują się przede wszystkim pod wpływem wychowania, środowiska i rozwoju osobistego, a nie pod wpływem zachowań seksualnych rodziców. Stwierdzenie pani White, że dzieci są z góry skazane na bycie dobrymi lub złymi w oparciu o wybory seksualne rodziców, jest echem przestarzałych idei eugenicznych, a nie nauki.
Pani White twierdzi, że seksualne „uległości” nie wzmacniają miłości, ale jest wręcz przeciwnie. Udowodniono, że zdrowa ekspresja seksualna w kochającym, dobrowolnym związku wzmacnia więzi emocjonalne, zwiększa intymność i poprawia samopoczucie psychiczne. Badania psychologiczne i związkowe wykazały, że satysfakcja seksualna często koreluje z satysfakcją ze związku, zaufaniem i intymnością emocjonalną, a nie z degradacją czy upadkiem moralnym.
Według badań naukowych, seks może zwiększyć uczucie miłości, głównie dzięki uwalnianiu oksytocyny, często nazywanej „hormonem miłości”, podczas aktywności seksualnej, która sprzyja uczuciom więzi, uczuciom i zaufaniu między partnerami. Badania wykazały, że seks wzmacnia uczucie czułości i więzi między parami: 42
- „Seks może pomóc wzmocnić i podtrzymać więź między tobą a partnerem oraz zwiększyć poziom intymności, którą dzielicie”.
- „Pary, które uprawiają seks częściej, wykazują zazwyczaj wyższy poziom ogólnej satysfakcji ze związku i więcej uczuć”.
- „Uwalnianie oksytocyny i innych hormonów pomaga również wzmocnić więź emocjonalną między partnerami”.
Brak boskiej wiedzy na ten temat
Twierdzenia Ellen White o ekscesach małżeńskich są naukowo nieścisłe i zakorzenione w moralistyczno-eugenicznych ramach. Błędnie przypisują negatywne cechy moralne i fizyczne normalnym ludzkim zachowaniom seksualnym i mylą osąd etyczny z biologią.
Większość apologetów adwentystów dnia dzisiejszego przyznaje, że pani White skopiowała swoje reformy zdrowotne od innych reformatorów zdrowia swoich czasów. Niektórzy jednak twierdzą, że pani White otrzymała nadprzyrodzony wgląd w to, które reformy plagiatować, a które odrzucić. Nic bardziej mylnego! Nauka o sile życiowej to kompletna farsa, a jednak stała się ona sednem nauk zdrowotnych Ellen White. Wszystkie jej niedorzeczne nauki o nadużyciach małżeńskich, masturbacji i mdłej diecie wegańskiej koncentrują się wokół przekonania, że akt seksualny pozbawia ciało siły życiowej. Nauka dowiodła, że to fałsz. Aniołowie, którzy doradzili pani White plagiatowanie fałszywych idei dotyczących siły życiowej i nadużyć małżeńskich w swoich pismach, z pewnością nie byli aniołami Bożymi.
Przypadek Williama Farnswortha
William Farnsworth był pionierem adwentystów, który prowadził bogate życie małżeńskie i spłodził 22 dzieci. W 1868 roku Farnsworth spotkał się z gorzką naganą ze strony siostry White, która ostrzegła go przed zaspokajaniem „swoich apetytów, pożądliwych namiętności”. 27 Farnsworth mądrze zignorował jej fałszywe zeznania i nadal miał dzieci. Jaki wpływ miało to całe wyczerpanie sił witalnych na niego i jego dzieci? Prawie wszystkie jego dzieci żyły długo i zdrowo:
- Jan - 84
- Stefan - 78
- Jerzy - 88
- Sara - 79
- Eugeniusz - 87
- Augustus - 87
- Imogene - 62
- Loretta - 76
- Orville - 88
- Irvin - 43
- Elmer - 72
- Alton - 93
- Melbourne - 46 (zmarł na gruźlicę)
- Nellie - 78
- Ernest - 101
- Merton - 76
Czas pokazał, że Farnsworth miał rację, ignorując błędne, fałszywe zeznania Ellen White. Pomimo obfitego małżeńskiego rozkwitu, Farnsworth zmarł ze starości, a nie z powodu choroby, w wieku 81 lat. Jego druga żona, Cynthia Stowell, którą pani White twierdziła, że pozbawiono jej witalności, dożyła 88 lat. Obie żyły znacznie dłużej niż średnia długość życia w Ameryce w tamtych czasach. Stanowią żywe świadectwo, że zdeprawowane nauki Ellen White były fałszywe.
Wniosek
W swoich stutysięcznych pismach Ellen White ani razu nie cytuje 1 Listu do Koryntian 7:3-5. Jej nauki na temat nadużyć w małżeństwie bezpośrednio przeczą temu fragmentowi. Zamiast uznać pisma Pawła za ostateczne słowo w tej sprawie, zaprzecza Pawłowi. To znak fałszywego proroka:
Jeśli ktoś uważa się za proroka albo za człowieka duchowego, niech uzna, że to, co wam piszę, jest przykazaniem Pańskim. (1 Kor. 14:37)
Prawdziwi prorocy Boga uznają przykazania Pawła, takie jak 1 Koryntian 7:3-5, za przykazania Boże, natomiast fałszywi prorocy im zaprzeczają.
Oprócz przeczenia Pismu Świętemu, pisma Ellen White na temat nadużyć małżeńskich przeczą zarówno nauce, jak i zdrowemu rozsądkowi. Na szczęście większość współczesnych adwentystów dnia siódmego ignoruje jej rady dotyczące zdrowia, zdając sobie sprawę, że wiele z jej przestarzałych zakazów zostało obalonych przez współczesną naukę. Ci nieliczni adwentyści dnia siódmego, którzy wzięli sobie jej napomnienia do serca, myśląc, że jest Duchem Proroctwa z przesłaniem od Boga na dni ostatnie, prawdopodobnie próbowali ograniczyć swoje życie seksualne, łudząc się, że w jakiś sposób zadowalają Boga, oszczędzając swoją energię życiową. Nic dziwnego, że tę sektę nazwano SADwentystami! Gdyby rady Ellen White były poważnie stosowane, mogłoby to spowodować, że małżeństwa adwentystów dnia siódmego niepotrzebnie ograniczyłyby swoje życie seksualne, co skutkowałoby ich krótszym i mniej satysfakcjonującym życiem. Oto dziedzictwo fałszywego proroka.
"Rzeczywiście,„Jestem przeciwko tym, którzy prorokują fałszywe sny” – oświadcza Pan. „Oni je opowiadają i zwodzą mój lud swoimi bezmyślnymi kłamstwami , a przecież nie posłałem ich ani nie ustanowiłem. Nie przynoszą oni temu ludowi żadnej korzyści.„– mówi Pan” (Jer 23:32 NBG).